Strój dnia i stereotyp minimalisty

Mój minimalizm (o ile w ogóle swój styl, życia powinnam nazywać minimalistycznym ) trochę wymyka się z ogólnych ram i jest mocno elastyczny. Taki szyty na moją miarę. Zainteresowanych odsyłam do wcześniejszych wpisów (klik), (klik) Jednak mimo modyfikacji i mniejszej rygorystyczności wciąż spotykam się z pewnym niezrozumieniem i dziwnymi poglądami. Dlatego też, zainspirowana rozmowami na temat minimalizmu, postanowiłam rozprawić się ze stereotypami jakie powstały na jego temat. Kiedyś podjęłam już podobny temat skupiając się na różnicy pomiędzy minimalizmem ideologicznym, a estetycznym (klik). Dzisiaj poobalam mity w trochę szerszym kontekście.

Poniżej lista 10 mitów jakie najczęściej słyszę w kontekście minimalizmu. Mam nadzieję, że wychwycicie ironię i nie obrazicie się za pewną dosadność.

  1. Minimalista musi mieć 100 rzeczy – tak słyszałam przynajmniej, że jak masz 99 lub nie daj boże 101, to absolutnie nie waż się nazywać minimalistą. Absolutnie!
  2. Minimalista ma obsesję liczenia – no bo skoro może mieć tylko 100 rzeczy, to przecież jakoś to trzeba kontrolować. Więc liczą ci minimaliści, rachują, spisują, istna obsesja. Słyszałam w prawdzie, że minimalistów liczby nie interesują, że wcale nie liczą bo nie chcą być niewolnikami rzeczy, ale ja tam swoje wiem!
  3. Minimalista jest skąpy – chowa te swoje bogactwa po skarpetach, a ten cały minimalizm to jedynie przykrywka. Bo kto o zdrowych zmysłach tak sam z siebie wyzbywa się kupowania? Że niby ogranicza, bo z mniejsza ilością rzeczy żyje się łatwiej. Aha, akurat. Skąpiradło i tyle!
  4. Minimalizm to synonim biedy – bo jak by miała kasę, to by przecież wydawała. A skoro nie wydaje, to się pewnie biedulce nie przelewa. Oficjalnie mówi, że to tak niby świadomie. Że selektywnie podchodzi do tego co ją otacza. Ale co ma niby mówić. Wstydzi się  pustki w portfelu i tak sobie wymyśliła ten minimalizm, na przykrywkę rzecz jasna.
  5. Minimalizm wymaga poświęcenia i ogranicza – tyle rzeczy na około, tyle dobrodziejstw w sklepach. A ta pożal się boże minimalistka, zamiast na niedzielny spacerek do centrum handlowego, wybiera się na łono natury. Mało tego, ostatnio widząc cudne szpilki o 50% tańsze, stwierdziła, że ich nie potrzebuje. Że niby nie umie chodzić w obcasach. Ja też nie umiem i w sumie w szafie mam podobne, ale to przecież 50% taniej. Ja bym się tak nie umiała ograniczać. I niech mi tu nie ściemnia, że minimalizm pozwala poznać autentyczne potrzeby i że to niby wyzwalające, a nie ograniczające. Pf… kto to widział takie poświęcenia!
  6. Minimalista porzuca pragnienia i nie umie cieszyć się z życia– jak powszechnie wiadomo, im więcej masz tym musisz więcej i drożej kupować. Bo niby jak inaczej pokazać, że odnosisz sukcesy. Nowy samochód, nowe większe mieszkanie. Co z tego, że na kredyt, najwyżej będę brała nadgodziny, ale pozory muszą być. Niech sąsiedzi widzą i zazdroszczą. Mnie się powodzi, ja spełniam swoje pragnienia, cieszę się życiem. A ta minimalistka w małym mieszkanku (bo niby więcej miejsca nie potrzebuje), w starym samochodzie (nie wymienia, bo ten całkiem sprawny i go lubi), co ona wie o życiu. Co ona wie o marzeniach. Takie mydlenie oczu, że niby żyje autentycznie, cieszy się z drobnych rzeczy i kupuje tylko to co potrzeba. Fanaberie i tyle.
  7. Minimalista lubi surowe otoczenie – u minimalisty w mieszkaniu to jak w jakimś psychiatryku. Jedyna różnica to obecność klamek w drzwiach.  Jest biało i pusto. Normalnie echo odbija się od ścian. No ale co się dziwić, jak nie kupuje to niby czym ma zapełniać te pustki. Co, że niby masz w domu czerwoną ścianę i zieloną kanapę? I ty się nazywasz minimalistką? Że niby mylę estetykę i ideologię? Nie wydaje mi się
  8. Minimalista nie lubi ładnych przedmiotów – bo niby jak ma je lubić, skoro nie może ich kupować. I tak w nawiązaniu do punkty 7, kto widział coś ładnego w psychiatryku? Kurcze jaki ładny świecznik? Ty go w ogóle możesz mieć w mieszkaniu jako minimalistka?
  9. Minimalizm to nic innego jak posprzątanie mieszkania – narobiło się głośno o tym całym minimalizmie. Jakiś kult normalnie się stworzył. A to przecież jedynie o większe porządki chodzi. W sumie mnie też możesz nazywać minimalistką, a przynajmniej dwa razy do roku. Przecież robię wielkie sprzątanie, jak każdy statystyczny polak: na wiosnę i przed Bożym Narodzeniem. Co, może nie? Że to niby nie tak? Że minimalizm to proces, to styl życia? A tam, przesadzasz.
  10. Minimalista to bezdzietny singiel, bardzo zaangażowany w ekologię, a najlepiej wegan lub wegetarianin – doprawdy nie wiem dlaczego w ogóle mówisz o minimalizmie posiadając męża, dziecko i jedząc mięso. To wcale nie szufladkowanie, ja tak słyszałam!

kapelusz, spodnie – H&M| Buty – Vagabond| narzutka – Mango

Brak tagów 4komentarze
  • Aga
    Marzec 17, 2017

    Cudowny płaszcz!

  • dalenadaily
    Marzec 10, 2017

    hahah zabawny post 😀
    ślicznie wyglądasz, mi się bardzo podoba stylizacja <3

  • malwina m
    Marzec 10, 2017

    Świetna stylizacja i wpis, widać minimalizm ma różne oblicza! Piękne zdjęcia! Pozdrawiam ( :

  • Benia
    Marzec 7, 2017

    Piękna 🙂

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *