Make Me Bio – Bio krem pod oczy z witaminą E i ekstraktem z ogórka

Dzisiaj słów kilka o tym jak krem pod oczy Make Me Bio poradził sobie z matczynymi worami pod oczami, nabytymi dzięki bezsenności Małego Człowieka. 

 Mały Człowiek znowu chory! Ledwie pozbyliśmy się jednych glutów, a już mamy drugie w natarciu. Statystyki mówią, że takie małe bąble choruję od 6 do 8 razy w roku. Widać Mały Człowiek postanowił sprostać statystykom i to z nawiązką. Nadrabia pierwszy rok swojego życia, który upłyną Nam w zasadzie bez chorobowo (z jednym katarem i jedną trzydniówką).

Chore dziecię, to marudne dziecię. A na marudę nic tak nie działa jak przytulane. Przytulamy się przy śniadaniu, przytulamy do obiadu i cała noc też przytulamy. Biedny matczyny kręgosłup woła o pomstę do nieba, a w krwiobiegu zamiast krwinek pływa kofeina.

No cóż,  we wszystkim trzeba znaleźć dobrą stronę. Więc przymusowa bezsenność, a co za tym idzie ogromne wory pod oczami, stały się idealnym gruntem do przetestowanie kremu pod oczy. Tym razem na tapetę wzięłam krem pod oczy marki Make Me Bio. 

Markę Make Me Bio poznałam dzięki kremowi Garden Roses, o którym pisałam w jednym z poprzednich postów (klik). Byłam bardzo ciekawa, czy z tym maleństwem również się polubimy. Warunki do testów stworzyłam mu bardzo ciężkie. Moje wory pod oczami to kwestia genów, a zarwane noce dokładają oliwy do ognia.

Producent obiecuję, że dzięki kremowi skóra pod oczami staje się rozświetlona i napięta, a zmarszczki wygładzone. Krem zawiera w sobie masło shea, witaminę E, olejek ze słodkich migdałów, olejek z orzechów makadamia i ekstrakt z ogórka. Składniki powodują, że działa nawilżająco i ujędrniająco. Chroni naskórek przed wysuszeniem i utratą elastyczności. Opóźnia procesy starzenia się skóry i chroni przed wolnymi rodnikami.

Krem ma bardzo lekką konsystencję i jest w zasadzie bez zapachu. Dla mnie idealny do stosowania na dzień. Bardzo szybko się wchłania i nadaje się pod makijaż. Do tego przy porannej aplikacji połączonej z lekkim masażem zmniejsza poranne obrzęki wokół oczu. Po dłuższym stosowaniu zauważyłam, że skóra wokół oczu stała się rozjaśniona przez co wygląda zdrowiej.

Podsumowując, pomimo ciężkich warunków krem spisał się rewelacyjnie. Dzięki niemu nawet chronicznie niewyspana matka, przy użyciu odrobiny korekta, nie straszy ludzi. Dzięki Ci Make Me Bio! 

Dajcie znać, czy próbowałyście tego kremu i jak spisał się na Waszej skórze?

Make Me Bio Bio krem pod oczy z witaminą E i ekstraktem z ogórka

Brak tagów 6komentarzy
6 Responses
  • CosmoMatka
    Marzec 16, 2017

    Ja aktualnie używam roll-on z Organic Therapy i jestem zadowolona 😉

    Co do Małego człowieka – ten rok ogólnie jest ciężki. Moja pierworodna nie chorowała, nie wiedzieliśmy co to kaszel i katar dopiero zaczęło się we wrześniu zeszłego roku to niestety poszło lawinowo, wczesniej jedynie bostonka i trzydniówka i to wszystko z gamy chorób, natomiast druga już pierwszy katar miała chyba w 2 msc. życia, pamiętam jak mąż pędził po aspirator do apteki i ściągaliśmy gluty praktycznie co każde karmienie. Przy starszej nie potrzebowaliśmy też nebulizatora, a dla małej trzeba było kupić. Tej zimy chyba wszyscy jakoś więcej chorowali…

  • Agnieszka
    Marzec 5, 2017

    Nie probowalam, ale na pewno chcialabym sie poznac blizej z tym produktem bo tez mam ostatnio problem z worami pod czami 🙁

  • sandicious
    Luty 26, 2017

    nie znam kremu, ale zachęcający 🙂

  • LaraFashionLove
    Luty 26, 2017

    aż mam ochotę go wypróbować 🙂

  • Ariadna
    Luty 26, 2017

    Nie próbowałam, wygląda ciekawie 🙂

  • Fanfashion.pl
    Luty 23, 2017

    Jeśli zmniejsza poranne obrzęki, to już jest dobrze. Dla mnie to bardzo irytujący problem każdego ranka.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *