Strój dnia i 10 grzechów niegodnych minimalisty

Ostatnio pisałam Wam, o moim nowym podejściu do minimalizmu. W sumie to nie nowym, a bardziej skrojonym na moją miarę. Dzisiaj przyznam się Wam do moich największych grzechów niegodnych minimalisty.

  1. Wciąż kupuję książki. Kupuję i czytam rzecz jasna. Ale nie wyobrażam sobie domu bez półek z książkami. Teraz np. mam obsesję na punkcie książek dla dzieci. Moje Dziecko je uwielbia, widać zamiłowanie odziedziczyło po mamie. Wprawdzie kupuję ich znacznie mniej, a częściej korzystam z biblioteki lub dobrodziejstwa znajomych. Mimo wszystko kupuję, a to raczej mało minimalistyczne.
  2. Kupuję też gazety. Ale ich nie gromadzę. Po przeczytaniu wyrzucam lub oddaję. No i kupuję tylko od czasu do czasu i tylko wybrane, ulubione. Jestem usprawiedliwiona?
  3. Nic nie przekona mnie do czytania eBook’ów. Próbowałam, serio! I mimo ogromu zalet i wygody, to wciąż wybieram papier.
  4. W mojej szafie chowam grzeszki w postań poliestru i akrylu. No dobra nie chowam, pokazuje się w nich publicznie. Jest ich znacznie mniej niż było, ale są i nie zamierzam ich wyrzucać. Mało tego…
  5. Wciąż robię zakupy w sieciówkach i kupuję rzeczy z poliestru (patrz bluza z dzisiejszych zdjęć). Uwielbiam ją i zastanawiam się nawet, czy nie dokupić drugiej w innym kolorze.  Na usprawiedliwienie nie mam nic. Przemilczmy to.
  6. Odkryłam, że zakupy wciąż sprawiają mi radość. Zmieniła się tylko ich forma. Są bardziej świadome, mniej kompulsywne. Częściej online, niż w postaci spacerów po centrach handlowych. Dbam, żeby nie znosić do domu tony pierdół, które zaraz po rozpakowaniu stają się balastem. Bardziej świadomie wybieram to co zagości w moim domu, a jak już zagości to faktycznie mnie cieszy.
  7. Nie lubię wełnianych swetrów- one gryzą!
  8. Kupuję na zapas. Ja wiem, że chomikowanie to zło, a czasy są takie, że wszytko jest na wyciągnięcie ręki. Jednak kiedy widzę, że coś jest w dobrej promocji, a ja na 100% to zużyję, to kupuję na zapas. Obecnie na przykład mamy w domu hurtownię pieluch.
  9. Kupuję dekorację do domu. Lubię otaczać się ładnymi rzeczami, zresztą kto nie lubi. Mam zatem kilka świeczników, wazoników i innych bibelotów. Nie jakoś ogromnie wiele (bo nienawidzę ich odkurzać), ale lubię je wymieniać i urozmaicać domowe pielesze. Mam też więcej niż dwa komplety pościeli i ręczników. Ale to akurat mogę wytłumaczyć, raz na jakiś czas mamy nocujących gości. To dla nich rzecz jasna 🙂
  10. Mam w domu telewizor i to z kablówką, ba nawet czasem go włączam i oglądam.

Dochodzę do wnioski, że chyba jednak mało minimalistyczna jestem? Abo inaczej, nie wpisuję się w minimalistyczne schematy. Mimo wszystko żadnych z powyższych grzechów nie żałuję i nawet nie zamierzam ich zmieniać. Tak jak jest, jest dobrze. Taki minimalizm mnie nie uwiera, więc teraz o takim będę pisać. Zostajecie ze mną?

płaszcz – Zara|bluza-Stradivarius|spódnica-H&M|buty-Deichmann

Brak tagów 5komentarzy
5 Responses

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *