Olej z nasion malin i olej z nasion truksawek

Dzisiaj trochę kosmetycznie, bo w sumie już dawno nic na ten temat nie było. Ja w prawdzie nie należę do typu testera, jednak ostatnio trochę nowości przewinęło się przez moje ręce. Głównie za sprawą nowego podejścia do pielęgnacji tj. przechodzenia na naturalną stronę mocy. Nie całkiem i nie ortodoksyjnie, ale odkryłam że natura mi sprzyja. Nie uczula, nie zapycha, a przynosi widoczne rezultaty.

Przechodząc do bohaterów dzisiejszego wpisu, przedstawiam Wam dwa rewelacyjne olejki, które zadomowiły się w mojej łazience: Olej z nasion malin oraz Olej z nasion truskawek.

Szczerze mówiąc to jeszcze do niedawna olejki w pielęgnacji twarzy omijałam szerokim łukiem. Na włosy owszem, ale do twarzy? Cera moja raczej tłusta, więc po cholerę dokładać jej oleju z zewnątrz. Po jakimś czasie internety zalała fala opinii o cudotwórczych efektach stosowania olejów, również przy cerze tłustej.  Postanowiłam zatem sprawdzić owe cuda organoleptycznie. Początki nie były zbyt szczęśliwie, bo zaczęłam od oleju kokosowego (skąd u licha miałam wiedzieć, że olej olejowi nie równy). Na szczęście człowiek uczy się całe życie i dzisiaj już wiem na co zwracać uwagę przy wyborze oleju, a dzięki temu moja skóra z tłustej ewoluowała w kierunku normalnej i mało problematycznej.

Obydwa oleje mają bardzo podobne właściwości. Są idealne do łagodzenia ewentualnych stanów zapalnych. Działają przeciwzapalnie, przeciwwirusowo i przeciwbakteryjnie. Regulują ilość sebum i przeciwdziałają powstawaniu zaskórników. Chronią przed nadmierną utratą wody. Do tego spowalniają procesy starzenia się skóry.

Dzięki nim moja skóra stała się bardziej jędrna, wygładzona i miękka. Ewentualne niedoskonałości goiły się szybciej. Olej z nasion truskawek dodatkowo wyrównał koloryt mojej cery i lekko ją rozjaśnił. Dzięki temu wygląda zdrowiej i młodziej. Olej z nasion malin jest natomiast naturalnym filtrem UV.

Oba oleje są rewelacyjne i świetnie współgrają z moją skórą.

A Wy próbowałyście któregoś z nich? Podzielcie się swoim doświadczeniem z olejami.

Brak tagów 9komentarzy
9 Responses
  • Ania
    Luty 3, 2017

    Hej od dawna stosuję naturalne olejki ale ostatnio moim odkryciem stało się samodzielne robienie kosmetyków. Przede wszystkim wiem co jest „w środku”. Ostatnio znalazłam sklep w którym dodatkowo są bardzo fajne receptury i przystępne ceny – zwłaszcza olejków, polecam mieszadelko.pl świetna zabawa 🙂

    • Woolen
      Luty 3, 2017

      Dziękuję za polecenie, nigdy nie próbowałam wykonać kosmetyku sama.

  • karyn.pl
    Styczeń 25, 2017

    Ten z truskawek mnie intryguje:)

  • Renia Jaz
    Styczeń 17, 2017

    bardzo podoba mi sie Twoj post,nawet nie wiedzialam ,ze sa w sprzedazy Takie olejki a przeciez ignorantka nie jestem. Ale moze to wynika z tego,ze tak jak wczesniej Ty uwazalam ,ze mojej skorze z olejkami nie po drodze.Moze czas zmienic zdanie,pozdrawiam

    • Woolen
      Styczeń 17, 2017

      O tak, sama nie miałam świadomości, że olejków jest tak dużo.

  • Ilonamelia
    Styczeń 16, 2017

    Nie mam problemów z cerą, ale może wypróbuje, zawsze lepiej o nią zadbać, niż potem złapać się za głowę, i żałować, że się nic nie zrobiło 🙂

    • Woolen
      Styczeń 17, 2017

      Dokładnie, lepiej zapobiegać niż leczyć 🙂

  • Marta
    Styczeń 16, 2017

    Ostatnio też zaczęłam coraz częściej wybierać naturalną pielęgnację. Olejki stosuję od jakiegoś czasu ale wciąż szukam tych właściwych dla mojej problematycznej skóry. Ten olejek z malin bardzo mnie zaciekawił. Jak go stosujesz? Wklepujesz przed spaniem czy robisz jakieś mikstury?

    Pozdrawiam!
    Marta

    • Woolen
      Styczeń 16, 2017

      Hej, ja go stosuję samodzielnie czasem na dzień, czasem na noc. Ważne jest, żeby przed wklepaniem zwilżyć twarz. Ja używam do tego wody termalnej lub hydrolatu z róży.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *