Strój dnia i postanowienia noworoczne

Witajcie w Nowym Roku! Oby ten nowy był równie wyjątkowy jak jego poprzednik.

Ponieważ od jakiegoś czasu z okazji nowego roku, postanowiłam nic nie postanawiać, tak też i w tym roku na próżno szukać u mnie noworocznych postanowień. Przestałam wierzyć, że wraz z wybiciem 00:00 1 stycznia, wstąpi we mnie cudowna moc. Przeobrażę się w młodego boga, który może wszystko i zmienię moje życie na lepsze. Zacznę ćwiczyć, regularnie pisać bloga, nauczę się 5 języków i wybiorę się w podróż dookoła świata. Czyż jest lepsza okazja na takie postanowienia niż nowy rok! Przecież to 365 nowych dni do przeżycia!

Zazwyczaj miałam spisaną długą listę. Ambitną owszem, ale przecież nie ma rzeczy niemożliwych. A dzięki temu pławiłam się w poczuciu satysfakcji, że mam świetny plan na ciąg dalszy życia! Lista oprawiona w ramki, a 2 stycznia po wyleczeniu sylwestrowego kaca, biorę się do roboty. Już widzę tą nową, lepszą mnie!

Ciąg dalszy znacie zapewne z autopsji.

W okolicach marca rodziły się pewne wątpliwości, a jakoś tak w maju nowa lepsza ja rozmywała się w niebycie. Przeczytałam kiedyś w jakimś artykuł, że jedynie 8% ludzi realizuje noworoczne postanowienia. Ja w każdym razie do tych nielicznych wybrańców nie należę, więc nie zawracam sobie nimi głowy. Szkoda czasu, papieru i tuszu. No i oszczędzam sobie tego zażenowania przed samą sobą, że znów się nie udało.

Teraz zamiast listy noworocznych mrzonek, stawiam na konkretne całoroczne zadania. Jeżeli wierzę w jakieś przedsięwzięcie to nie czekam na magiczną datę, jak nowy rok, nowy miesiąc, czy nowy tydzień. Precyzuję, planuję i ustalam termin realizacji. Nauczyłam się, że tylko wtedy mam szansę na to, aby plany zamienić w rzeczywistość.

A Wy jakie macie podejście do noworocznych postanowień? A może zaliczacie się do zaszczytnego grona 8%?

 

 

Brak tagów 4komentarze

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *