AVA maska enzymatyczna

Przyznaję się bez bicia, że nie jestem za bardzo systematyczna w nakładaniu maseczek. Nie mam cierpliwości do produktów, u których na efekty trzeba trochę poczekać. Za szybko się zniechęcam. Moja niecierpliwa natura oczkuje efektu WOW, najlepiej już po pierwszym użyciu. Dlatego też dosyć sceptycznie podchodziłam do pilingów enzymatycznych. Jestem raczej fanką mocnych „zdzieraczy”. Przynajmniej od razu można zauważyć ich działanie. 

(a raczej sugerując się ochami i achami na innych blogach) trafiłam na perełkę, która naprawdę działa i to już po pierwszym użyciu. Mowa o masce enzymatycznej marki AVA. To małe cudo zamkniętego w 100 mililitrowej złotej tubce bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło. 

 AVA serum maska enzymatyczna

Z tego co wyczytałam u mądrzejszych ode mnie, w składzie maski znajdziemy glinkę oraz enzymy z owoców papai i ananasa. Zawartość glinki powoduje, że maska ma kolor biały i jest dosyć gęsta, a na twarzy szybko zasycha. Enzymy mają za zadanie wygładzić i delikatnie pilingować, poprzez rozpuszczanie martwego naskórka. Do tego ma działać na spłycenie zmarszczek i uelastycznienie skóry.

 AVA serum maska enzymatyczna AVA serum maska enzymatyczna

Po nałożeniu możemy odczuwać lekkie pieczenie, a przynajmniej ja odczuwałam. Nie jest to jednak dla mnie duży dyskomfort i trwa tylko chwilę. Nie jest to również oznaka podrażnienia, a jedynie dowód na to, że na Naszej twarzy coś się dzieje. Po zmyciu skóra jest gładka, rozjaśniona i oczyszczona.

Jak dla mnie produkt jest zdecydowanie godny polecenia. Skóra wręcz promienieje, no i do tego jeszcze to ekskluzywne opakowanie. Koniecznie spróbujcie!

 AVA serum maska enzymatyczna

Brak tagów 0 komentarzy

Ten post nie został jeszcze skomentowany

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *